Dziennik
2015-01-02
OGIEŃ - Nie ma dymu bez ognia
Ogień jest jednym z głównych priorytetów przetrwania w zimie - ogrzewa ciało, pomaga w przyrządzeniu posiłków, podnosi morale w ciężkich chwilach i nie tylko! Startery ognia podczas mojej wyprawy są tak dobrane abym mógł rozpalić ogień bez względu na warunki - ulewę, wiatr, chłód. Poniżej przedstawiam Wam mój zestaw do rozpalania ognia.
Jakiego sprzętu używam?
- Krzesiwo Light my Fire - moje ulubione krzesiwo, bardzo komfortowe w użyciu jak ktoś ma duże dłonie. Daje wiele iskier i łatwo się rozpala podpałkę. Ma wbudowany gwizdek.
- Pudełka na zapałki - 3 sztuki pomarańczowych i 1 sztuka żółta. Wypełnione są zapałkami sztormowymi i kulkami z bawełny aby zapełnić wszystkie wolne przestrzenie. Zapałki noszę w kilku różnych miejscach w plecaku, łatwo dostępnych, mam specjalną kieszeń na ogień, w zestawie do gotowania, oraz w zestawie survivalowym.
- Kulki bawełny - kilka kulek bawełny zabezpieczonych przed wilgocią jako zestaw do rozpalania ognia. Są one głównie w pudełkach na zapałki, wypełniają puste przestrzenie. Są leciutkie więc nie muszę się martwić, że niosę zbyt dużo w plecaku.
- Podpałka - kilka sztuk kostek podpałki, które mają czubki jak zapałki, bardzo łatwo i szybko się zapalają. Palą się 3 minuty i dają dużo ciepła - będę używał je w przypadku gdy wszystkie inne metody zawiodą, albo będzie niezwykle mokro.
- Soczewka Fresnela - mała soczewka o działaniu podobnym do lupy, skupia promienie słoneczne w jednym punkcie, który się rozgrzewa i zapala. Jest ona w zestawie przetrwania ze względu na swoją masę - poniżej 1g !!! Ale o tym więcej w artykule o zestawie przetrwania.
Jakieś techniki survivalowe?
Podczas wyprawy nie przewiduję stosowania żadnych technik survivalowych do rozpalania ognia z wyjątkiem sytuacji awaryjnych. Przygotowywałem się i znam różne metody rozpalania ognia. Wspiera mnie także ekipa Universal Survival.