8000km Across Canada

Dołącz do wyprawy 8000km Across Canada

Dołącz, śledź, poznawaj!

Dziennik

2015-03-13

Dzień 52 - Męczący maraton do Revelstoke

Obudziłem się wcześnie, ale jakoś czułem się dobrze. Kiedy czegoś się spodziewasz - w tym przypadku nocy w namiocie - a masz okazję spędzić ją w miłym i ciepłym miejscu, jesteś szczęśliwy. Zawsze jesteś szczęśliwy, gdy masz więcej, niż się spodziewałeś!

Wciąż czułem w sobie poprzednie dni, więc ruszyłem koło południa. Wychodząc z ośrodka, miałem problem z nosem - straciłem sporo krwi. Zatrzymanie krwawienia zajęło jakieś 10 minut! Wydawało mi się, że idę szybko, ale znałem wszystkie ważne punkty naprawdę dobrze i w pewnym momencie się rozczarowałem, gdy zobaczyłem znak: 29 km do Revelstoke - wolałbym zobaczyć niższą liczbę...

Dzień był ładny i słoneczny, deszczu nie zapowiadano. Było kilka wzniesień, nic szczególnego, ale w głębi wiedziałem, że muszę iść szybciej - żadnych szans, by dotrzeć do Revelstoke przed nocą... Bliżej miasta byłem wyjątkowo przerażony, były miejsca bez pobocza! Jakieś 6-10 mostów bez pobocza, po 100 m długości, i musiałem biec! Musiałem biec, żeby uniknąć wypadku. I pamiętajcie, że szedłem Trans Canada!

Groziło mi odwodnienie. Miałem trochę wody, ale w tempie, w jakim piłem, zrobienie maratonu i uzupełnienie zapasów w Revelstoke było niemal niemożliwe. Mam filtr do wody, ale rzeka była wszędzie niedostępna!

Wieczorem zmęczony dotarłem do Ghost Town - jest tam bardzo drogi hotel, ale zamknięty poza sezonem. Chciałbym zdobyć trochę wody, ale wszystko było zamknięte bez wyjątku. Robiło się ciemno, wciąż Trans Canada i wciąż jakieś mosty; miałem kilka niebezpiecznych sytuacji, gdy kierowcy musieli się zatrzymać!!!! Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby jechała ciężarówka! Byłbym martwy!

Wciąż wiele kilometrów i kolejne wzniesienia do Revelstoke. Google Maps pokazuje, że jest w dół - ha ha ha, to była naprawdę niezła wspinaczka, a ja byłem 10 km od miasta, idąc w całkowitej ciemności. Psychicznie byłem wykończony; jest bardzo silne uczucie, żeby rozbić się przed miastem, ale czułem też coś w rodzaju motywacji, by walczyć o dotarcie do miasta - byłoby naprawdę wygodnie: woda, jedzenie, ciepłe łóżko. To był trudny moment i naprawdę chciałem przestać; szedłem niemal ze łzami w oczach z powodu bólu nóg! Po grypie zacząłem robić maratony tak po prostu, wciąż nie odzyskałem głosu ani gardła!

Zmusiłem się do granic możliwości. Widziałem kilka miejsc, gdzie mógłbym się rozbić, ale wiedziałem, że tylko kilka kilometrów ode mnie jest miasto! Chyba widziałem światła, ale przez ukształtowanie terenu zobaczyłem je tuż przed miastem, 1 km wcześniej. Noc była czarna jak smoła, naprawdę niebezpieczna, ale w pewnym momencie zależy ci na 2 rzeczach - bezpieczeństwie i tym, żeby iść dalej.

Prawie się rozpłakałem, gdy przechodziłem przez most i po drugiej stronie zobaczyłem miasto! Stacje, motele, sklepy, McDonald. Postanowiłem chwilę tam odpocząć. To było jedyne miejsce, gdzie mogłem coś zjeść o tej porze, jakieś 22. Moja sytuacja była trudna, napisałem do dziadka w Polsce, potrzebowałem wsparcia. Ekstremalnego wsparcia! Zmusiłem się, by zjeść burgera i wypić colę - po takim dniu i maratonie musiałem coś zjeść! Nogi zesztywniały, nie mogłem się ruszać!

O 23 postanowiłem pójść do motelu na noc lub dwie; najbliższe były Sandman i Best Western, ale gdy zobaczyłem ceny, byłem w szoku! Ostatnie miejsce w okolicy, 89$, najtańsze, a i tak za drogo! Ale poradzili mi motel, najtańsze miejsce, tylko 5 minut spacerem...

23:40, dotarłem do stacji benzynowej i pobliskiego motelu. Same problemy - pokój, który dostałem, nie był posprzątany, więc musiałem iść dalej, no weźcie! Chodzić po takim długim dniu? Ale musiałem zmienić pokój i w końcu się udało! Czysty i ciepły pokój, prysznic, wygodne łóżko.

Miałem sporo do zrobienia; o 1 byłem zmęczony, a gdy skończyłem obowiązki, była 2 - byłem ledwo żywy. ALE DAŁEM RADĘ! Po tylu kilometrach zmusiłem się do granic i zamiast spędzać noc w lesie, dotarłem do miasta!

Universal Survival
Gmina Nieporęt
Powiat Legionowski
National Geographic Traveler
Brubeck
Polar Sport