Dziennik
Dzień 60-64 - Golden - naprawa wózka, jedzenie i odpoczynek
Piątek, 20 marca - do Golden dotarłem w piątkowy wieczór i zostałem zaproszony do miłego miejsca pełnego studentów. Byłem naprawdę zmęczony po długim marszu, wózek miałem zepsuty. Zacząłem koło 11 i zrobiłem 40 km, skończyłem w McDonaldzie w Golden około 19; nie było zbyt pod górę, ale maraton nie jest łatwy. Zjadłem kolację i poszedłem niemal prosto spać.
Sobota, 21 marca - byłem ledwo żywy. Cały dzień spędziłem w łóżku...
Niedziela, 22 marca - martwy. Miałem tyle energii, by coś zrobić, dałem radę zjeść dobry obiad - żeberka, frytki i sałatkę, tyle mi trzeba do życia! Trochę czasu spędziłem, szukając sklepów rowerowych, żeby naprawić wózek...
Poniedziałek, 23 marca - poszedłem do sklepu naprawić wózek, wymienić koła itd. Kolejny dobry obiad - stek, sałatka i piwo!
Wtorek, 24 marca - GOTOWY DO DROGI! Wózek naprawiony, odebrałem wszystkie opony. Planowałem ruszyć w środę. Zjadłem kolejny dobry obiad - żeberka!
Środa, 25 marca - co za katastrofa. Jest mgliście i niebezpiecznie, żeby iść. Szosa ma być trudna, a do przetrwania potrzebna jest dobra widoczność. Przewidywany start jutro - w czwartek!