Dziennik
2015-03-06
Dzień 44-45 - Zdycham w Armstrong
5 marca - umieram, apogeum grypy, cały dzień spędziłem w łóżku, straciłem głos. Wydałem mnóstwo pieniędzy na powrót do zdrowia, jedzenie było drogie, musiałem płacić za motel - no wiecie, najgorsza część mojej wędrówki przez Kanadę... Oglądałem jakieś filmy, ale głównie byłem półprzytomny...
6 marca - bez żadnej zmiany, a nawet gorzej... Dzień spędziłem w łóżku, tak jak poprzedniego dnia.