Dziennik
Dzień 15 - Terry Fox oraz Kongres Polonii Kanadyjskiej w BC
Po nocy w mieszkaniu członka Polskiego Klubu Żaglowego w Vancouver wiedziałem, że trzeba iść dalej i "połykać" kolejne kilometry. Przygotowałem cały ekwipunek do drogi, jeszcze wysuszyłem wszystko co mogłem , ale było tak dużo pracy! Musiałem jeszcze posiedzieć nad mapami, przygotować się psychicznie do drogi, nie jest tego mało!
Tego dnia okazało się też, że jedziemy do Port Coquitlam zobaczyć grób Terry Foxa - kanadyjskiego studenta, który dosłownie będąc w moim wieku przebiegł Kanadę zbierając fundusze na walkę z rakiem. Co wyróżnia Terry Foxa? Miał protezę nogi i sam miał raka. Chciał uświadomić ludziom czym jest rak i sam był tego przykładem. Przebiegł z St John's do Thunder Bay, co za wyczyn!
Później koło 16:30 dotarłem na miejsce gdzie skończyłem. Miałem duże problemy żołądkowe, nic ciekawego ale bardzo bolesne! Bardzo ciężko mi się przez to szło.
Przeszedłem Pattullo Bridge, potem po jakimś nieciekawie wyglądającym miasteczku i doszedłem do Fraser Highway. Szło się dość wygodnie, był chodnik na większości odcinków. Padał deszcz, ale miałem poncho. Było ciemno, ale to też mi nie straszne, miałem swoje odblaski więc byłem dobrze widoczny.
Skontaktowałem się z osobą z Kongresu Polonii Kanadyjskiej w BC i zostałem zaproszony na noc! Jestem teraz obok Langley i jest znakomicie. Szczerze mówiąc nigdzie tutaj nawet nie można by rozłożyć namiotu, przedmieścia Vancouver ciągną się i ciągną
Teraz jest już 1:23 w nocy, kończę i idę spać bo padam. Przynajmniej nie mówcie, że kiepsko piszę. Powinienem od 3h spać, a pracuję! I jeszcze robi się film!