Dziennik
Dzień 6 - Wiara w ludzi przywrócona
Ostatni dzień był pełen różnych przygód. Gdy się obudziłem, wciąż miałem je w głowie. Ranek był zimny, ale słońce wzeszło szybko i pogoda poprawiła się na tyle, że byłem w stanie wysuszyć wszystko w 15 minut. Spojrzałem na mapę - byłem nie więcej niż 10km od Chemainus, małego miasta niedaleko Ladysmith, więc zdecydowałem się zjeść na śniadanie batoniki i czekoladę, a dobry obiad gdy dotrę do celu. Droga była bardzo dobra, była tam niewielka ulica, bez chodnika, ale dla ludzi było wystarczająco miejsca.
Dotarcie tam zajęło mi chwilę, odnalazłem Cowichan Valley Trail ponownie. Nagle ujrzałem na szlaku coś, na co czekałem! Restaurację! Dobrze, że była otwarta, w środku było tylko kilka osób. Musiałem oswoić się z tym, co znalazłem po chwili zamówiłem kurczaka z frytkami i sałatą oraz sporo picia. Po kilku minutach mogłem cieszyć się posiłkiem! Może pamiętacie moje zdjęcie z Facebooka? Spójrzcie tu!
Spotkałem tam dwie bardzo miłe osoby, rozmawialiśmy o mojej wyprawie, dałem im naklejki, znaleźli mnie na Facebooku, później tego samego dnia rozdanie naklejek okazało się bardzo ważne.
Spędziłem tam około 90 minut, jedząc, rozmawiając, ładując swoje akumulatory, aż w końcu postanowiłem ruszyć dalej. Pogoda była dobra, szedłem swoim szlakiem, brzuch był pełen, świetny dzień! Szedłem w kierunku Ladysmith, w pewnym momencie szlak się skończył , więc musiałem iść tuż przy drodze. Zawsze chodze po lewej stronie jezdni, by widziały mnie samochody, jadące w przeciwnym kierunku, ale w tym wypadku nie starczyło miejsca, więc dla bezpieczeństwa szedłem prawą stroną - wiecie, trzeba się jakoś dostosować do sytuacji.
Zbliżałem się do Ladysmith, z każdą minutą było coraz ciemniej, morale spadło, dziwne rzeczy zaczęły dziać się w mojej głowie. Przybyłem na miejsce, ale nie mogłem rozbić tam namiotu, bo miasto było zbyt duże. Myślałem, że przeszedłem przez nie, ale to nawet nie był początek - centrum miasta wciąż było przede mną. Znalazłem się w trudnej sytuacji, nie chciałem płacić 60-70$ za noc w motelu czy podobnym miejscu. Znalazłem centrum handlowe, wydawało mi się, że to najlepsze co mogłem znaleźć! Siedziałem w McDonald's - był otwarty 24/7, była tam woda do picia i WiFi.
Zacząłem pisać post na Facebooka, że czuję się niedobrze, zagubiony i zmęczony, a tuż po zamieszczeniu go uratowały mnie dwie panie i społeczność Ladysmith! Mój ekwipunek był brudny, ja byłem brudny, nie pachniałem za dobrze! Mimo tego, zostałem zaproszony na noc przez bardzo miłą rodzinę! Znalazłem się w centrum Ladysmith! Dziękuję wam bardzo! Zrobiłem pranie. Dzień był niezwykle stresujący, byłem wyczerpany psychicznie, ale ta rodzina przywróciła mi wiarę w ludzkość!
Specjalne podziękowania dla moich wybawicieli - wielkodusznej rodziny z Ladysmith. To był świetny dzień, nie spodziewałem się, że coś takiego może się wydarzyć!