Dziennik
Dzień 33 - Wychodzę z Princeton
Po odpoczynku w Princeton, dobrych obiadach i regenerującym śnie postanowiłem ruszyć dalej. Kolejny przystanek zaplanowałem w Kelownie. Wychodząc z Princeton, wpadłem do sklepu, żeby uzupełnić zapasy, i szedłem Old Princeton Summerland Road.
Na początku nie było łatwo - wspinałem się kilkaset metrów. Ciężki plecak i ból nóg, ojjj. Miałem wybór: Trans Canada Trail albo droga, ale szlak był częściowo pokryty śniegiem, więc rozsądniej było iść szosą.
Szedłem i szedłem, i tak jak przewidywałem, dookoła było wiele domów i farm - czułem się bezpiecznie. W pewnym momencie znalazłem się w okolicy bez skrawka ziemi na namiot, co sprawiło mi trochę kłopotu. Postanowiłem przejść jeszcze kilka kilometrów po ciemku i zobaczyłem... remizę strażacką!
Postanowiłem rozbić namiot na ich terenie, bo był płaski, paliły się światła, a poza tym było to jedyne miejsce niepokryte śniegiem! Noc była zimna, ale w śpiworze czułem się komfortowo.