Dziennik
Dzień 26 - Na "trójce"
Po krótkim postoju w Sunshine Valley przyszedł czas, by ruszyć do Manning Park. To jakieś 48 km, więc postanowiłem podzielić drogę na 2 dni. Pogoda była ładna, plecak ciężki - dobra przygoda.
Szedłem drogą numer 3 w stronę Princeton; trasa była długa i pełna zakrętów. Było ciężko, bo niemal cały czas pod górę!
To był zwykły dzień, szedłem i szedłem. Przy drodze leżały zaspy naprawdę głębokiego śniegu, przez co trudno było znaleźć dobre miejsce na nocleg. Nie chciałem iść po zmroku, ale musiałem - szukałem dogodnego miejsca i w końcu je znalazłem. Trawa! Dookoła śnieg, ale tutaj było naprawdę przyjemnie, odkryta trawa. Wieczór był tak zimny, że ziemia zamarzła; nie traciłem czasu - szybka kolacja i zapiąłem śpiwór, byłem bezpieczny.