8000km Across Canada

English | Polski | ☎ Contact

Connect with 8000km Across Canada. Join us on:

Join, follow, explore!

Journal | Dziennik

Go back to JOURNAL – English

Powrót do DZIENNIKA – Polski

2015-02-09, Day 20

Camping next to gas station

I had troubles to leave the house I was sleeping, I don't know why but sometimes I have this kind of problems! I was heading towards Hope and I knew it would take 2 days. My backpack is s heavy, I have so much food inside! I was walking for 10km on Yale Road which I found hard, my muscles had to adapt quickly to the heaviest backpack I was carrying recently. I arrived to the intersection of Hwy 1 and Hwy 9, there I spent some time at Tim Hortons, I didn't sleep well and I had troubles to walk!

Ok, I'm doing I said to myself. I put my orange safety vest and I was walking and walking on a shoulder of the road but than I arrived to the bridge, OMG it was extremely dangerous! No sidewalk at all, the bridge wasn't wide. I think drivers could see me but it took me like 30min to go through, every step was difficult and I had to thin twice! I fnally arrived to Agassiz, it was dark and it was raining, I was heading towards a RV stop and a gas station 10km past Agassiz.

It was difficult, I was afraid to walk, you always think if the drivers can see you. I had all my lights on! I saw a sign: 2km RV stop and gas station, but it was the longest 2km ever, I think I was walking slowly so I decided to stop there for a night. Very bad gas station, local one owned by Indians. It was Indian reservate and it was a scary experience to sleep there, even when I informed the security I will put my tent there! I bought few things at the store, I got hot water for my lasagne and I went to my tent, I was scary but I was sleeping.

Obóz przy stacji benzynowej

Ciężko mi było opuścić dom, w którym spałem. Nie wiem czemu. Czasem po prostu tak mam... Zmierzałem w kierunku Hope wiedząc, że podróż zajmie dwa dni. Plecak mi ciąży, jest wypełniony po brzegi jedzeniem... Duży problem sprawiło mi pierwsze dziesięć kilometrów. Musiałem dość szybko przyzwyczaić mięśnie do najcięższego plecaka, jaki przyszło mi do tej pory nosić. Na skrzyżowaniu autostrad 1 i 9 wstąpiłem do Tim Hortons. Nie spałem dobrze tej nocy i trudno mi było iść dalej.

Dobra - powiedziałem sam od siebie, - zrobię to. Zarzuciłem pomarańczową kamizelkę i powędrowałem dalej boczną krawędzią drogi, aż nie natrafiłem na most. Gdy go zobaczyłem ogarnęło mnie przerażenie. Zapowiadał się co najmniej trzydziestominutowy spacer po wąskim moście bez bocznej drogi. Myślę, że kierowcy mnie widzieli, ale nogi miałem jak z waty, a przed każdym krokiem musiałem pomyśleć dwa razy. Było to bardzo niebezpieczne pół godziny. Kiedy w końcu przybyłem do Agassiz, było ciemno i padał deszcz. Kierowałem się w stronę przystanku dla Kamperów i stacji benzynowej 10 kilometrów za Agassiz.

Droga była ciężka. Mimo włączonych wszystkich świateł, co chwila nerwowo upewniałem się, czy kierowcy mnie widzą.

Trafiłem na znak - 2km RV stop and gas station - czyli już nie daleko, ale miałem wrażenie, jakby to były najdłuższe dwa kilometry w moim życiu. Jako, że szedłem już dosyć powoli zdecydowałem się spędzić tam noc. Bardzo zaniedbana stacja... zarządzana przez lokalnych Indian z rezerwatu. Miałem obawy przed pójściem spać, nawet po tym jak poinformowałem tutejszą ochronę, że rozkładam namiot w pobliżu.

Kupiłem kilka drobnych rzeczy, zdobyłem wrzątek do lazanii i udałem się do namiotu. Nadal byłem zaniepokojony, ale wreszcie mogłem się zdrzemnąć.

Photos and videos